niedziela, 14 października 2012

Po urodę ... do Matki Natury. Jabłko

Witajcie moi drodzy!


Z pewnością nie zdajecie sobie sprawy, jak się cieszę że trafiliście na mojego bloga, mam nadzieję że zostaniecie ze mną na dłużej.


Czy jesteście ciekawi, jak sprawić by nawodnić skórę, upiększyć i polepszyć wygląd od środka? Jeśli tak, to zapraszam na dalszą część posta... Jesteście we właściwym miejscu i zapewne- w odpowiednim czasie!


       Jeśli chcemy być piękni, dbamy o siebie wklepując wszelakie eliksiry upiększające pamiętajmy - takie postępowanie może przynieść pozytywne rezultaty, lecz trzeba koniecznie pamiętać o dostarczaniu naszemu organizmowi odpowiednich mikroelementów, witamin oraz wody - tylko jak sprawić, by nasze mądre ciało nie pozbyło się tego wszystkiego zbyt szybko?

     Po co mamy łykać syntetyczne witaminy, jeśli możemy zjeść np. jabłko? I chyba nie muszę wspominać, że najlepiej kupić takie niepryskane, czy z babcinego sadu - lecz jak wiadomo, nie zawsze mamy takie możliwości. Jednak warto mimo wszystko sięgnąć po owoce, by nasze ciało pięknem i energią zaowocowało :)

       Dzisiaj dowiedzmy się czegoś o jabłku - jakże często niedocenianym? Mając taki wybór (od Antonówki po Ligol), zjadanie jednego dziennie powinno być niemalże obowiązkiem. Są źródłem wielu dobroczynnych składników, takich jak: witamina C,P, błonnik, pektynę, magnez i mnóstwo innych dobroczynnych substancji które w największych ilościach zamieszkały w skórce jabłuszka, która woła - mnie też zjedz!

Jestem zwolenniczką zjadania jabłuszka ze skórką, nie krojonego, tartego, czy poddawanego obróbce termicznej. Jeśli zjemy je całe z gniazdem nasiennym (bez ogonka), dostarczymy sobie dodatkowo lepsze oczyszczenie naszych jelit. 

Pamiętajmy że kontakt z metalową tarką czy nożem zabija ważne mikroelementy, a kontakt jabłka bez skórki z powietrzem sprawia że utlenia się, również traci witaminy, a kolorem staje się ciemniejsze.

Jak jeszcze możemy jeść jabłka? W racuchach, sokach (najlepiej z wyciskarki), kompotach... możliwości jest tyle ile wyobraźni.


         Więc polecam iść na targ i wybrać nie to najbardziej czerwone, lecz nieidealne - za to najlepsze dla Nas samych... bo w końcu :

"jedno jabłko dziennie trzyma lekarza z daleka"!

 

Pozdrawiam, Rudziuttka!

5 komentarzy:

  1. Ciekawy post! Coś innego:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę :) Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  2. Chyba ,,co dzień jabłko o wieczorze i zapomnisz o doktorze". Fajne posty. Pozdrawiam! ;D

    OdpowiedzUsuń

Proszę nie zostawiać komentarzy służących autopromocji blogów czy stron personalnych. Komentarze z reklamą blogów i rozdań będą usuwane, więc proszę ich nie dodawać. Od tego mam blogrolla.